Wbrew dość powszechnym opiniom, probiotyk to nie „befsztyk raz”. Aby bakterię czy drożdżaka nazwać probiotykiem, musi on spełniać szereg kryteriów, z których najważniejsze wg wskazań FAO/WHO (Food and Agriculture Organization/World Health Organization) z 2001 r. [1] przedstawiają się następująco:
- Powinien mieć właściwą identyfikację taksonomiczną określoną metodami molekularnymi (np. Limosilactobacillus reuteri DSM 17 938, dawniej Lactobacillus reuteri, czy też Saccharomyces bolardii CNCM I-475).
- Powinien być umieszczony w uznanej na całym świecie kolekcji kultur bakteryjnych DSM (co oznacza Deutsche Sammlung von Mikroorganismen – Niemiecka Kolekcja Mikroorganizmów) lub ATCC (American Type Culture Collection – Amerykańska Kolekcja Kultur), lub CNCM (Collection Nationale de Cultures de Microorganismes – Francuska Narodowa Kolekcja Kultur Mikroorganizmów prowadzona przez Instytut Pasteura w Paryżu).
- Nie posiadać genów oporności na antybiotyki podlegających transmisji.
- Zachowywać żywotności w przewodzie pokarmowym.
- Mieć eksperymentalnie i klinicznie wykazane korzyści zdrowotne.
- Cechować się bezpieczeństwem dla ludzi.
- Zachowywać trwałość żywotności komórek i aktywności probiotycznej podczas przetwarzania, konfekcjonowania i przechowywania (przez cały okres przydatności do używania).
Mechanizm i efekty biologiczne działania probiotyków są złożone i ogólnie obejmują ich interferencję z patogenami, poprawę bariery jelitowej, modulację odpowiedzi odpornościowej (immunologicznej) oraz produkcję neurotransmiterów. Te efekty podsumowuje ryc. 1., przy czym warto sobie zdawać sprawę z tego, że nie każdy probiotyk wykazuje wszystkie z wymienionych aktywności.
Częstość wykonywania cięć cesarskich systematycznie rośnie i w 2024 r. sięgnęła blisko 50% (47,8%) [2], przy zalecanej przez WHO częstości 10–15% [3]. Zjawisko to, jeśli chodzi o noworodki, niesie ze sobą przede wszystkim zwiększone ryzyko dysbiozy. Dysbioza to sytuacja, w której głównie w przewodzie pokarmowym zachodzą jednoczasowo trzy zjawiska – liczbowy spadek korzystnych bakterii, nadmierny rozwój bakterii potencjalnie patogennych i drastyczny spadek zróżnicowania bakteryjnego [5]. Próbą rozwiązania tego problemu jest m.in. odpowiednia probiotykoterapia czy raczej probiotykoprofilaktyka.
Limosilactobacillus reuteri DSM 17 938
Lactobacillus reuteri DSM 17 938, niedawno przemianowany na Limosilactobacillus reuteri (L. reuteri), to szczep probiotyczny dobrze znany ze swojego korzystnego wpływu na niektóre choroby przewodu pokarmowego [6, 7, 8].
Szczep macierzysty, ATCC 55 730, klinicznie sprawdzony probiotyk, został wyizolowany z mleka karmiącej Peruwianki około 1990 r. [9]. Szczep ten został później zmodyfikowany poprzez usunięcie plazmidów przenoszących gen oporności na antybiotyki z Lactobacillus reuteri ATCC 55 730, co wygenerowało szczep stosowany obecnie, L. reuteri DSM 17 938 [10]. W bazie PubMed znajduje się obecnie 287 publikacji na temat tego probiotyku, co stanowi dość znaczną reprezentację w stosunku do wielu innych szczepów probiotycznych.
„L. reuteri może kolonizować różne miejsca w ustroju człowieka, w tym przede wszystkim przewód pokarmowy. Ostatnio zainteresowanie tym probiotykiem znacznie wzrosło dzięki jego właściwościom w zapobieganiu i leczeniu licznych objawów i zaburzeń żołądkowo-jelitowych zarówno u dzieci, jak i u dorosłych. L. reuteri przyl...
Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów
- 4 wydania magazynu "Opieka Okołoporodowa"
- Nielimitowany dostęp do całego archiwum czasopisma
- ...i wiele więcej!
Zostań częścią grona profesjonalistek świadomych opieki okołoporodowej!
Co trzy miesiące otrzymuj praktyczne artykuły i analizy przygotowane przez doświadczone położne, neonatologów, ginekologów i innych ekspertów. Rozwijaj swoje kompetencje i zapewnij pacjentom to co najlepsze.