W sezonie jesienno-zimowym wyzwania edukacyjne ulegają dodatkowemu spiętrzeniu [4]. Pacjentki obawiają się obniżenia jakości swojego pokarmu z powodu braku świeżych, lokalnych warzyw i owoców, poszukują metod na „wzmocnienie odporności” noworodka poprzez własną dietę oraz zmagają się z przeziębieniami, nie wiedząc, które preparaty apteczne są bezpieczne podczas laktacji [4, 5]. Dodatkowym czynnikiem jest zmęczenie i presja czasu, utrudniające codzienne funkcjonowanie w gospodarstwie domowym [6].
Czy podczas karmienia piersią istnieje „specjalna dieta”?
To jedno z pytań najczęściej zadawanych przez kobiety rozpoczynające karmienie piersią. Wiele pacjentek spodziewa się listy produktów zakazanych, restrykcyjnych zaleceń lub tzw. diety matki karmiącej. Tymczasem aktualne rekomendacje są zgodne – nie istnieje uniwersalna dieta laktacyjna, a sposób żywienia kobiety karmiącej powinien opierać się na tych samych zasadach zdrowego żywienia, które obowiązują całą populację dorosłych [7–10].
Podstawę diety powinny stanowić różnorodne, możliwie mało przetworzone produkty spożywcze: warzywa i owoce, pełnoziarniste produkty zbożowe, źródła pełnowartościowego białka, zdrowe tłuszcze oraz odpowiednia podaż płynów. W pierwszych sześciu miesiącach laktacji zapotrzebowanie energetyczne kobiety wzrasta średnio o około 670 kcal na dobę, przy czym około 505 kcal powinno pochodzić z diety, a pozostała część może być pokrywana z zapasów energetycznych zgromadzonych w ciąży. Nie oznacza to konieczności „jedzenia za dwoje” – znacznie ważniejsza od ilości spożywanego jedzenia jest jego jakość i regularność [8, 11].
Jednym z najbardziej utrwalonych mitów jest przekonanie, że kobieta karmiąca powinna unikać warzyw kapustnych, cebuli, czosnku, roślin strączkowych czy ostrych przypraw, ponieważ powodują kolki lub wzdęcia u niemowlęcia. Nie znajduje to jednak potwierdzenia w badaniach naukowych. Gazy powstające podczas fermentacji jelitowej pozostają w przewodzie pokarmowym matki i nie przenikają do mleka kobiecego [7, 9]. Oznacza to, że spożycie fasoli czy brokułów przez matkę nie powoduje wzdęć u dziecka. Jeżeli kobieta sama odczuwa dyskomfort po spożyciu określonych produktów, może ograniczyć je ze względu na własne samopoczucie, jednak nie jest to zalecenie wynikające z troski o dziecko. Podobnie wygląda kwestia przypraw. Lotne związki aromatyczne rzeczywiście mogą przenikać do mleka kobiecego, ale ich obecność nie jest szkodliwa. Wręcz przeciwnie – ekspozycja na różnorodne smaki już w życiu płodowym oraz podczas karmienia piersią może sprzyjać późniejszej akceptacji nowych produktów podczas rozszerzania diety niemowlęcia [12, 13].
Częstym powodem niepotrzebnych ograniczeń jest również obawa przed rozwojem alergii u dziecka. Aktualnie nie zaleca się profilaktycznego eliminowania z diety matki mleka, jaj, ryb, orzechów czy innych produktów uznawanych za alergizujące [7, 9, 14]. Takie postępowanie nie zmniejsza ryzyka wystąpienia alergii pokarmowej u dziecka, natomiast może prowadzić do niedoborów wapnia, jodu, witamin z grupy B, kwasów tłuszczowych omega-3 czy białka oraz niepotrzebnie zwiększać obciążenie psychiczne kobiety [7, 9]. Wyjątek stanowią sytuacje, w których u niemowlęcia rozpoznano chorobę wymagającą modyfikacji diety matki, przede wszystkim alergię na białka mleka krowiego lub inną potwierdzoną alergię pokarmową. Wówczas dieta eliminacyjna jest elementem leczenia i powinna być prowadzona pod kontrolą lekarza oraz dietetyka, aby jednocześnie zapewnić odpowiednie pokrycie zapotrzebowania na składniki odżywcze [14].
W codziennej praktyce położna może również spotkać się z pytaniami dotyczącymi kawy i alkoholu. Umiarkowane spożycie kofeiny – do około 200–300 mg dziennie (około 2 filiżanek kawy, w zależności od sposobu parzenia) – jest uznawane za bezpieczne dla większości kobiet karmiących. W przypadku bardzo małych, wcześniaczych lub szczególnie wrażliwych niemowląt warto rozważyć niższe spożycie i obserwować dziecko pod kątem rozdrażnienia lub zaburzeń snu [7, 15]. Alkohol natomiast nie jest zalecany podczas laktacji. Jeżeli jednak dojdzie do jego spożycia, kobieta powinna zachować odpowiednio długi odstęp przed kolejnym karmieniem, ponieważ alkohol przenika do mleka proporcjonalnie do jego stężenia we krwi. Orientacyjnie po jednym standardowym drinku zaleca się odczekać co najmniej około 2 godzin przed karmieniem, a czas ten wydłuża się wraz z ilością spożytego alkoholu [7, 11].
W rozmowie z kobietą karmiącą warto podkreślić, że skład mleka kobiecego nie jest prostym odzwierciedleniem ostatnio spożytego posiłku. Organizm matki w znacznym stopniu reguluje skład mleka, dlatego pojedynczy produkt spożywczy nie „psuje” pokarmu. Jednocześnie sposób żywienia matki ma znaczenie dla jej własnego zdrowia oraz dla podaży niektórych składników, których stężenie w mleku zależy od ich podaży i statusu żywieniowego matki. Pomocnym komunikatem może być proste zdanie: „Jeżeli dany produkt jest zdrowy dla ciebie, najczęściej jest również bezpieczny podczas karmienia piersią”. Wyjątek stanowią jedynie szczególne sytuacje kliniczne, takie jak potwierdzona alergia pokarmowa u dziecka, choroby metaboliczne lub indywidualne przeciwwskazania medyczne. Zamiast przekazywać pacjentce listę zakazanych produktów, warto zachęcać ją do komponowania różnorodnych posiłków zgodnie z zasadą talerza zdrowego żywienia oraz obserwowania przede wszystkim własnego samopoczucia. Takie podejście zmniejsza niepotrzebny stres, ogranicza ryzyko niedoborów pokarmowych i sprzyja dłuższemu utrzymaniu karmienia piersią [7–9].
Jak komponować jadłospis po zakończeniu sezonu na świeże warzywa i owoce?
Jesień i zima to okres, w którym wiele kobiet karmiących piersią obawia się, że ograniczony dostęp do świeżych, lokalnych warzyw i owoców pogorszy jakość ich diety, a tym samym wpłynie na wartość odżywczą mleka. W praktyce są to obawy nieuzasadnione, gdyż dobrze zbilansowana dieta w sezonie jesienno-zimowym może w pełni pokrywać zapotrzebowanie kobiety na większość składników odżywczych, o ile opiera się na różnorodnych produktach i odpowiednio zaplanowanych posiłkach [7, 9, 11].
Jednym z najważniejszych elementów edukacji jest wyjaśnienie, że mrożone warzywa i owoce mogą stanowić równie wartościowy element codziennego jadłospisu jak ich sezonowe odpowiedniki. Większość warzyw i owoców przeznaczonych do mrożenia zbierana jest w szczycie dojrzałości, a następnie w krótkim czasie poddawana procesowi szybkiego mrożenia, co pozwala zachować wysoką zawartość wielu witamin i składników bioaktywnych. Badania porównujące produkty świeże i mrożone wykazują, że zawartość witaminy C, beta-karotenu, folianów czy polifenoli w mrożonkach jest często porównywalna, a niekiedy nawet wyższa niż w warzywach określanych jako „świeże”, które przez wiele dni lub tygodni były transportowane i przechowywane przed sprzedażą [16–18]. Dla kobiety karmiącej oznacza to, że zimą nie ma potrzeby rezygnowania z różnorodności diety. Mrożone brokuły, szpinak, fasolka szparagowa, groszek czy owoce jagodowe mogą stanowić równie wartościowy element codziennego jadłospisu jak ich sezonowe odpowiedniki, a dodatkowo skracają czas przygotowania posiłków, co ma szczególne znaczenie w pierwszych miesiącach po porodzie.
Jesienno-zimowy jadłospis warto opierać również na warzywach sezonowych, takich jak: marchew, buraki, pietruszka, seler, dynia, cebula, por czy różne odmiany kapusty. Są one źródłem błonnika pokarmowego, karotenoidów, potasu oraz wielu związków o działaniu przeciwutleniającym [11]. Cennym uzupełnieniem diety są także kiszonki, przede wszystkim kapusta kiszona, ogórki kiszone czy kiszone buraki. Proces fermentacji mlekowej nie tylko wydłuża trwałość produktów, ale prowadzi również do powstawania metabolitów bakterii fermentacji mlekowej oraz pozwala zachować część witaminy C i innych związków bioaktywnych. Warto jednak zwrócić uwagę pacjentce, że nie każdy produkt dostępny na rynku pod nazwą „kiszony” rzeczywiście powstał w procesie naturalnej fermentacji – część stanowią warzywa konserwowane z dodatkiem octu, które nie mają takich samych właściwości [19].
Jesień i zima to również dobry moment, aby przypomnieć o znaczeniu roślin strączkowych, pełnoziarnistych produktów zbożowych oraz ryb morskich. Rośliny strączkowe dostarczają białka, błonnika, żelaza oraz folianów, produkty pełnoziarniste są ważnym źródłem witamin z grupy B i składników mineralnych, natomiast tłuste ryby morskie pozostają podstawowym źródłem długołańcuchowych kwasów tłuszczowych omega-3 oraz witaminy D w diecie [7, 9, 11]. W praktyce warto również odczarować popularne przekonanie, że zimowa dieta powinna opierać się głównie na cytrusach. Choć owoce cytrusowe są dobrym źródłem witaminy C, równie wartościowymi jej źródłami pozostają kiszonki, papryka, natka pietruszki czy mrożone owoce jagodowe – różnorodność jest znacznie ważniejsza niż koncentrowanie się na jednym produkcie [11].
W sezonie infekcyjnym wiele kobiet pyta także o produkty określane jako „wzmacniające odporność”, takie jak: czosnek, imbir, miód czy cytryna. Warto podkreślić, że nie istnieje pojedynczy produkt spożywczy, który w sposób klinicznie istotny zwiększa odporność. Prawidłowe funkcjonowanie układu immunologicznego zależy od całokształtu sposobu żywienia, odpowiedniego pokrycia zapotrzebowania na energię i składniki odżywcze, jakości snu, aktywności fizycznej oraz ograniczania przewlekłego stresu [20, 21].
W przypadku kobiet w połogu to właśnie niedobór snu i przewlekłe zmęczenie często mają większy wpływ na funkcjonowanie układu odpornościowego niż brak konkretnego produktu spożywczego. Zamiast więc przekazywać długą listę produktów „na odporność”,...
Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów
- 4 wydania magazynu "Opieka Okołoporodowa"
- Nielimitowany dostęp do całego archiwum czasopisma
- ...i wiele więcej!
Zostań częścią grona profesjonalistek świadomych opieki okołoporodowej!
Co trzy miesiące otrzymuj praktyczne artykuły i analizy przygotowane przez doświadczone położne, neonatologów, ginekologów i innych ekspertów. Rozwijaj swoje kompetencje i zapewnij pacjentom to co najlepsze.